Moja Shiba – recenzja

The book is available only in Polish
so the review is also only in Polish

Zanim Taimah zawitała w moim domu, poszukiwałam książek na temat rasy Shiba Inu. Jedyne, które znalazłam były obcojęzyczne (link do posta o książkach). Gdy usłyszałam, że pierwszą w Polsce książkę w całości poświęconą rasie Shiba Inu, napisała dziewczyna – Milena Psiamatka, która ma tylko jedną Shibę (tak jak ja) i której jest to pierwszy pies tej rasy, zastanawiałam się, czy aby napewno warto tą książkę przeczytać. Wydawało mi się,  że w tej dziedzinie większą wiedzę mają hodowcy.  Osoby, które od lat zajmują się rasą i posiadają conajmniej 2-3 psy (spoiler recenzji: bardzo sie myliłam!!!).

Książka ma przecudną okładkę Anny Sitnikovej, która również jest właścicielką psa rasy Shiba. Jestem fanką prac Anny od dłuższego czasu. Można je znaleźć na Instagramie i na stronie (na końcu posta krótki wywiad z Anną i z Mileną).

Taimah-0173

Moja mama na widok okładki krzyknęła “O! Patrz na okładce jesteś Ty i Tajmusia!”. Nie jestem to ani ja, ani Taimah… ale tak naprawdę może to być każdy z nas i możemy z tą okładką się utożsamiać. Jest to okładka zupełnie inna niż spodziewałabym się po “kynologicznym” podręczniku. Bardziej przypomina bajkę/baśń dla dzieci.

Milenę znałam w zasadzie tylko i wyłącznie z tego, że prowadzi markę Psiamatka.pl, kompletnie nie znałam jej zdania na temat Shibowego charakteru. Zamieniłyśmy dawno temu parę słow na Instagramie.

W ciekawości zapytałam o opinię na temat “Mojej Shiby” na grupie Shiba Inu Poland FCI na FB…. i… zaskoczyły mnie bardzo pozytywne komentarze.

Nadal zwlekałam z zakupem ksiązki… tak długo zwlekałam (również w powodu tego, że nie przepadam za kolekcjonowaniem książek, wybieram ebooki), aż niespodziewanie książka sama pojawiła się u mnie w domu. Dostałam ją od Mileny przy okazji naszej współpracy (Taimah testowała matę “gniazdko”, a ja robiłam zdjęcia dla Mileny).

28f4498a-7f32-43b4-968d-8de4d875a4a5

Planowałam przeczytać parę stron i resztę zostawić sobie na kolejny wieczór. Nie udało się. Książka bardzo wciąga. Nie mogłam się od niej oderwać. Napisana jest bardzo przyjemnym językiem. Mogę śmiało powiedzieć, że jest obowiązkową lekturą dla osoby, która bierze pod uwagę powiększenie swojej rodziny o psa tej rasy. Znajdziemy w niej podstawowe informacje o historii tej rasy, o Shibie-szczeniaku, Shibie – dorosłym psie, o jej charakterku, zwyczajach oraz o ciekawostkach z nią związanych. Na Shibę wprawdzie nic nie jest w stanie przygotować w 100%, ale po jej przeczytaniu napewno wiele nas już nie zaskoczy.

Najbardziej poruszyły mnie zapiski z pamiętnika, które umieściła Milena na końcu książki. Wróciły wspomnienia.. tego jak czekałam na Taimah, jak zmęczona byłam, gdy już pojawiła się w moim życiu i tego jak na początku się nie rozumiałyśmy. Dla wrażliwych może to być wyciskacz łez.

Oczarowały mnie piękne, delikatne i minimalistyczne grafiki znajdujące się na wielu stronach książki,  które również, tak jak okładka, są autorstwa Anny Sitnikovej.

img_0171

Na końcu książki znajdziemy kilka stron ze zdjęciami. Część z nich mnie urzekła (cudne czarno-białe zdjęcie Mileny z Noasiem), a część mi się nie spodobała.

Natomiast układ i dobór zdjęć (do czego mam zastrzeżenia) w żaden sposób nie ujmują książce wspaniałości i tego, że każda rasa powinna mieć o sobie tak piękny zbiór informacji.

img_6647

Jak bardzo się myliłam, sądząc, że osoba posiadająca jedną, swoja pierwszą Shibę, może nie mieć wystarczającej wiedzy na temat tej rasy. Milena przed publikacją książki konsultowała się również z hodowcami, ale wydaje mi się, że największą siłą ksiązki jest to, że pisze o swojej już wieloletniej więzi z Noasiem. Więzi, która nie jest więzią hodowcy z kilkoma psami, całym stadem, ale właśnie tej relacji ja i mój pies. Czyli takiej, na którą przygotowuje się osoba, planująca przyjęcie nowego domownika. Shiba Mileny, to z małymi różnicami charakteru (moja oddaje patyk każdemu psu bez “ścięć”) Shiba jaką ja mam.. a więc MOJA SHIBA. Spojrzenie właściciela jednego psa, jest też napewno inne niż hodowcy.  Dla Noasia (psa Mileny) i dla Taimah jesteśmy bardziej na wyłączność, jesteśmy psimi mamami. Stado jest mniejsze i przez to interrakcje są inne.

img_0163

‘Moja Shiba” to tak zwany “must have” jeżeli jesteś zafascynowany tą rasą.

PODSTAWOWE INFORMACJE:

  • do kupienia w sklepie Mileny Psiamatka.pl
  • twarda oprawa
  • liczba stron: 84
  • format: 15×21 cm
  • cena książki 35 zł

DLA KOGO JEST TA KSIĄŻKA?

Jest to książka dla każdego miłośnika rasy.  Poleciłabym ją każdej osobie, która bierze pod uwagę posiadanie psa Shiba Inu (żeby się przygotować na nowego domownika) oraz osobie, która już takiego psa posiada. Myślę, że byłaby wspaniałym prezentem od hodowcy dla nowego właściciela podarowana w wyprawce razem z pieskiem.

Jest napisana tak przystępnym językiem, że będzie interesująca również dla starszych dzieci oraz dla babć i dziadków, którzy po jej przeczytaniu mogą zrozumieć dlaczego Shiba ich wnuków/dzieci nie zachowuje się jak jamnik czy pudelek, którego kiedyś mieli.

Podsunęłam ją rownież mojej 74-letniej mamie. Czytając, co jakiś czas odrywała się od ksiązki i mówiła, że ma wrażenie jakby czytała o Tajmusi.

Poniżej krótki wywiad z Mileną oraz z Anną.

Wywiad z  Mileną Psiąmatką, autorką książki “Moja Shiba”.

 

Dlaczego zdecydowałaś się na psa tej rasy?

Milena: Decyzja o wyborze rasy była z tych emocjonalnych. Nie za bardzo popieram takie decyzje, ale tak stało się w moim przypadku. Po prostu przyszedł taki dzień, że zapragnęliśmy mieć psa. Gdzieś po głowie chodziła mi Shiba, bo rozmiar miała taki akurat i podobała mi się wizualnie. Przeczytałam jeden opis na temat rasy, w którym podkreślano jej niezależność i pierwotnego ducha. Przecież ten pies pasuje do mnie idealnie :P. Zignorowałam informację, że nie jest to dobra rasa na pierwsze psa w życiu. Po 5 latach z Shibą i poznania wielu Shib, uważam, że nie jest rasa dla każdego, i nigdy specjalnie jej nie polecam, ale pokochałam Shiby i jak ktoś się zakocha to nie ma siły 🙂

 Skąd zrodził się pomysł na książkę?

Milena: W przypadku książki zadziałały różne motywacje. Po pierwsze nie było książki na temat Shiby na polskim rynku, a rasa staje się co raz bardziej popularna i chciałam by była bardziej świadomie wybierana. Pisałam pojedyncze wpisy na blogu o Shibie i dostawałam co raz więcej zapytań o rasę. Pomyślałam, dlaczego nie zebrać tego wszystkiego w jedną całość i nie ułatwić życia przyszłym shibowym opiekunom? Drugą bardzo mocną motywacją była chęć przekazania szacunku do rasy, która w Japonii jest skarbem narodowym. I w końcu trzeci powód – moja więź z Noaśkiem, wiem, że nie będzie żył wiecznie i chciałam w ten sposób go docenić. Dlatego też książka zadedykowana jest „Dla Noah”.

Czy planujesz wydać ją w języku angielskim?

Milena: Tak, jest taki plan, książka anglojęzyczna będzie prawdopodobnie w wersji elektronicznej.

Czy planujesz ebooka?

Milena: Polskiej wersji nie planuję w ebooku. Kocham tradycyjne książki i chciałam, żeby ta konkretna książka była właśnie w takiej tradycyjnej formie.

Nie wiem nawet czy kiedy nakład się wyczerpie zrobię dodruk. Mam taką cichą nadzieję, że shibomaniacy będą się kontaktować ze sobą i pożyczać sobie tą książkę, a przy okazji shibowa społeczność będzie się budować 😉

Jak długo powstawała książka?

Milena: Odkąd w 2013 roku na jesieni w moim domu pojawił się Noaś, zaczęłam intensywnie czytać o shibach. Oglądać zdjęcia, strony www, to już nie był dla mnie „ładny pies” tylko osobowość, którą chciałam dogłębnie poznać. Czemu ma taki charakter, jaka jest historia tego psa, z czego wynika wzorzec, jak Shiby postrzegane są w Japonii? Jestem absolutnym shibomaniakiem 🙂 Natomiast na samo pisanie książki poświęciłam rok 2018. Pierwotny plan by napisać książkę i wydać w rok się udał, ale było to bardzo karkołomne przedsięwzięcie.

Opowiedz, proszę w paru zdaniach o swojej więzi z Nosiem.

Milena: Noaś jest moją bratnią duszą. Rozmawiam z wieloma psiarzami i nawet Ci, którzy mieli w życiu kilka psów, zazwyczaj mówią, że jeden był taki „wyjątkowy”. W moim przypadku Noasiek jest takim „wyjątkowym” psem. Ciężko to opisać słowami, to się po prostu czuje.

Jakie książki o psach polecasz?

Milena: Ogromne wrażenie zrobiła na mnie anglojęzyczna książka Kathy Sdao “Plenty in Life Is Free: Reflections on Dogs, Training and Finding Grace” o budowaniu relacji z psem. Miałam podobne podejście czysto intuicyjne, ale dobrze się czyta książkę trenerki z kilkudziesięcioletnim doświadczeniem, która nagle mówi, że można zbudować pełnowymiarową relację z psem, niekoniecznie opartą na warunkowaniu jedzeniem. Z polskich publikacji ciekawa wydaje mi się “Pies też człowiek?” praca zbiorowa pod redakcją Michała Pręgowski i Justyna Włodarczyk – daje taki przegląd jak zmieniała się i zmienia rola psa w Polsce od funkcji czysto użytkowej do członka rodziny. Myślę, że dobrze ją przeczytać i zadać sobie samemu pytanie po co nam pies?

Jeżeli mogłabyś cofnąć czas do momentu kiedy Noaś był łobuzem w wieku paru miesięcy, co powiedziałabyś samej sobie?

Milena: Chyba to, co mówiły mi inne osoby, że z wiekiem to łobuzowanie przejdzie 😉 Natomiast nie zmienia to faktu, że jeśli obserwujemy jakieś niepokojące zachowania u psa, to trzeba z psem pracować, mądrze poświęcać mu uwagę i czas. Na początku mojej shibowej drogi bardzo pomocną osobą była Jola Łachacz, która miała sprawdzone „tipy” na różne shibowe wyskoki. Bardzo dobrze wspominam również moją psią trenerkę, która szkoli psa metodami pozytywnymi i ona także pokazała mi świat „pierwotniaków” i nauczyła akceptować psią naturę. 

Czy zmieniłabyś coś w swoim podejściu do wychowania Noasia?

Milena: Z dzisiejszej perspektywy nic bym nie zmieniła, choć wybrałam ciężką drogę wspierania dobrych zachowań psa, słowem lub swoim zachowaniem, a nie typowymi smaczkami. Na pewno dużo łatwiej wychowuje się szczeniaka motywując go jedzeniem. A ja wybrałam sobie bardzo ambitne podejście, że chcę, żeby pies zrobił coś dla mnie/ze względu na naszą więź, a nie dlatego, że trzymam w ręku przysmak. Czasami zastanawiam się jak by wyglądała nasza relacja, gdybym od samego początku wprowadziła smaczki.

Co według Ciebie jest najważniejsze w więzi pies- człowiek?

Milena: Myślę, że zaufanie jest taką najważniejszą składową więzi. Pies musi wiedzieć, że no matter what staniemy za nim. Nawet jak zachowa się “źle” to będziemy po jego stronie, a potem zastanowimy się z czego to zachowanie wynika i wypracujemy jakieś rozwiązanie. To my jesteśmy opiekunem psa w ludzkim świecie i bierzemy za niego pełną odpowiedzialność.

Czy Ty i Noaś macie jakiś swój rytuał/tradycję? Coś co uwielbiacie razem robić i wzmacnia Waszą wieź? Bardzo jestem ciekawa.

Milena: Ogólnie lubię spędzać czas z Noasiem, dobrze się czuję jak jest przy mnie, co nie znaczy, że zabieram go wszędzie ze sobą. Takim naszym rytuałem jest wspólne spanie. Noaś ma swoją część łóżka, “w nogach” po mojej stronie. Śpi ze mną wtedy kiedy ma na to ochotę, czasem w nocy zmienia miejsca kilka razy – podłoga, kocyk, łóżko. Gdy pracuję w domu na komputerze albo siedzę na kanapie i coś oglądam, on wtedy też często się „dołącza” – kładzie obok i dotyka mnie grzbietem. Wiem, że jest to oznaka sympatii z jego strony.

Lubię też nasze powitania, gdy dość długo nie ma mnie w domu i wracam. Wtedy dajemy sobie buziaczki 🙂 i jest 5 minut radości!

Wywiad z  Anną Sitnikovą, autorką grafik w książce Mileny Psiejmatki.

Dlaczego zdecydowałaś się na to, aby pies rasy Shiba Inu pojawił się w Twoim życiu? Jakie były tego powody? Co sprawiło, że akurat ta rasa psa?

Anna: To historia, którą trudno wyjaśnić. Ponieważ czy można wyjaśnić dlaczego kocha się jedną osobę, a inna nam się nie podoba?

Od pierwszego spotkania z rasą Shiba Inu minęło ponad 5 lat. To nasze spotkanie miało miejsce w paryskim metrze. Wcześniej nawet nie myślałam o tym, żeby zostać właścicielką zwierzaka. Do dziś dokładnie pamiętam ten dzień.

Zobaczyłam coś podobnego do małego liska, sprytnie patrzącego spód czoła (typowy wygląd Shiby). Lisek wyglądał jak szczeniak, ale miał dość mądre spojrzenie. Piesek leżał pod siedzeniem, między nogami swojego Pana, a ja po kryjomu robiłam mu zdjęcia (wtedy jeszcze nie wiedziałam jak to denerwuje właścicieli).
Wysiadając na stacji metra «Gare de Lyon», zdałam sobie sprawę że chcę mieć psa i koniecznie tej rasy. Jak powiedzieliby Francuzi: “J’ai eu un coup de cœur”* (*zakochałam się).

Aby odszukać nazwę rasy, musiałam przez długi czas przeszukiwać wujka Googla, wpisując coś w stylu “Pies, który wygląda jak lis”. Nawiasem mówiąc, moje logo ilustratorki to głowa lisa, więc byłam pewna że to lis : )

Okazało się, że ta rasa nie jest polecana niedoświadczonym właścicielom, jest trudna do wychowania, skłonna do agresji i dominacji, bardzo przebiegła oraz niezależna.

Ale były i zalety: ten pies zawsze jest uśmiechnięty i zdolny rozbawić nawet najsmutniejszą osobę, wierny, nie śmierdzący, nie szczekający i do tego jest bardzo aktywny.

W tym momencie podjęłam już decyzję, więc przestałam się bać. Stało się to moją obsesją, wymyśliłam mu imię i byłam w tym temacie uparta jak Shiba.

Muszę powiedzieć, że fajnie się bawimy i wcale nie żałuję mojego wyboru.

Jak powstawały grafiki do książki Mileny. Czy miałaś wolną rekę i puściłaś wodze fantazji czy miałaś wytyczne na temat tego czego poszukuje Milena?

Anna: Wcześniej robiłam już akwarelowe projekty dla Mileny i jej marki Psiamatka. Okładka dla książki « Moja Shiba » nie była nasza pierwszą współpracą. Milena miała swój pomysł na projekt, wysłała swój mały zarys. Mówiła, że chciałaby widzieć na okładce krajobraz widziany z góry, z widokiem na morze, no i oczywiście siebie samą z Noaśkiem. Akwarela miała być w stylu japońskim.

Mimo tego, że tworzę na zamówienie od wielu lat, za każdym razem boję się czy klient będzie zadowolony. Wygląda na to, że okładką, w tym wypadku, wszyscy są zadowoleni (uśmiech).

Jakie inne, bliskie Twojemu sercu robiłaś projekty? 

Anna: Ostatnim bliskim sercu oraz dość ciężkim projektem był projekt «1/365 z psem », w którym wystąpiłam jako autorka, dyrektorka kreatywna oraz modelka.

Tym projektem poprzez fotografie, chciałam pokazać z czym wiąże się posiadanie psa popularnej rasy. Foto-projekt przedstawia ograniczenia (zewnętrzne i wewnętrzne) oraz zależność właściciela zwierzęcia od swojego czworonożnego wychowanka. Ważnym elementem są tutaj emocje: kiedy miłość i nienawiść stają się jednorodnym uczuciem. Projekt powstał we współpracy z dwoma fotografami: Maksymilianem Nesterenko oraz Mykytą Martynenko. Fotografie wykonane zostały za pomocą aparatów analogowych, co pozwoliło oddać unikalną atmosferę więzi jakie łączą psa z właścicielem.

W foto-projekcie “1/365 z psem” pokazuję, że pies to nie tylko piękne fotografie w internecie, ale również to co jest realną codziennością, na przestrzeni wielu lat. Zwierzę staje się nieodzowną częścią życia.

Co zawdzięczasz swojemu psu?

Anna: Jestem wdzięczna Buddzie za wiele rzeczy, na przykład za projekt BUDDZA i za inspirację.

Czy Ty i Budda macie jakiś swój rytuał (tradycję)?

Anna: Budda nie umie wskakiwać na łóżko ani na kanapę. Zawsze przed snem  mówie mu: «Chodźmy do łóżka!». On powoli wchodzi do sypialni i siada przed łóżkiem. Czeka aż wezmę go na ręce i włożę do łóżeczka (uśmiech).

img_0172

WSZYSTKIE ZDJĘCIA SĄ MOJEGO AUTORSTWA: AGNIESZKA ŁUCZAKOWSKA-VARLAN,
NIE ZGADZAM SIĘ NA KORZYSTANIE Z NICH BEZ MOJEJ ZGODY

 

3 Comments Add yours

  1. Wspaniała recenzja! Aż ma się ochotę przeczytać tą książkę, ba, czas sobie sprawić własny egzemplarz 🙂

    1. Nie jestem profesjonalnym krytykiem literatury a zwykłym czytelnikiem, więc bardzo mi miło przeczytać tak pozytywny komentarz. Dzięki! 🙂 Cmoki dla Songo!

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s